Blogowanie

Jak zacząć blogować, żeby nie zwariować?

Nie ma dwóch takich samych blogów we wszechświecie – według wierzeń współczesnej cywilizacji, blogi powinny być odzwierciedleniem danego charakteru i danej pasji.

Ba! Powinny być swojskie, przytulne i pełne pozytywnych emocji (no, chyba że jesteś w wieku nastoletnim, utożsamiasz się z subkulturą emo – o ile ta subkultura nadal istnieje, i wolisz słuchać smutnych piosenek i czytać o smutnym życiu rówieśników – szanuję i rozumiem).

Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy (albo zwyczajnie nie chce wiedzieć), jak wiele blogów z górnych półeczek to czyste, wyselekcjonowane kreacje rodem z oscarowych filmów. Oczywiście, nie wszystkie – nie generalizujmy! I też nie wszystkie kreacje są złe – są zazwyczaj pewnego rodzaju bańką, w którą się człowiek zamyka, by ochronić swoją prywatność i prywatność bliskich. Nie będę tutaj skupiać się na tego typu zabiegach – zresztą blogi, to i tak zawsze wycinek naszego życia i to autorzy decydują z czymś się z Wami dzielą. Są jednak różne inne wypadki, kiedy ta kreacja jest sztucznie wygenerowana, by zwiększyć ruch na blogu czy social mediach i Wy to widzicie, jestem pewna, że możecie podać chociażby jeden blog, którego życie jest zbyt idealne etc. :)

Pragnę tylko uświadomić, że podchodzenie z dystansem do internetowych źródeł i internetowych przyjemnostek bywa bardzo dobrym nawykiem. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy to nawet “stare” media mają problem z weryfikacją faktów.

Dzisiaj jednak skupimy się na samym procesie blogowania i różnych aspektach z nim związanych, bo blogować trzeba chcieć i umieć, by nie zwariować dokumentnie. Naprawdę.

Blog blogowi nierówny

Kilkanaście lat temu, jak zaczynałam blogować (tak, teraz już wiecie, że epoka kamienia łupanego jest mi całkiem bliska) nikt nie myślał o robieniu biznesu na blogowaniu – nikt nie myślał o marketingu internetowym! Wszystko było w powijakach, kiedy pierwszy, pokraczny blog ujrzał światło dzienne.

Wówczas blogi były kojarzone z nastolatkami i dziećmi, nudzącymi się okrutnie i opisującymi ze szczegółami swoje życie – zapewne to wszystko doskonale wiecie.

Jednakże, teraz, żeby blogować i nie zwariować, należy przestrzegać kilku zasad – coś, jakby mój osobisty kodeks honorowy blogera polskiego. Proste zasady, a pozwolą Wam uniknąć kilku godzin, albo tygodni psioczenia, zamartwiania się i obgryzania paznokci (nie polecam).

Proste zasady blogowania, które uratują Ci życie:

  • Przede wszystkim naucz się co to ortografia i staraj się dbać o interpunkcję – nie ma nic złego w popełnianiu błędów CZASEM, ale notoryczne ortografy są po prostu irytujące i z pewnością odstraszą potencjalnych czytelników.
  • Nie oszukuj się, że piszesz tylko dla siebie. Każdy bloger pisze dla kogoś i temu komuś należy się szacunek. Gdybyś chciał pisać tylko dla siebie, pisałbyś w notatniku, na kartkach w pamiętniczku, prawda?
  • Niechaj Ci się nie wydaje, że blogowanie jest proste i to łatwy sposób na biznes – niestety tak nie jest. Każdy blog, który teraz może poszczycić się fajnymi kampaniami i zarobkami, jest na rynku bardzo długo. Albo to, co na nim się pojawia jest wysokiej jakości. A do tego wszystkiego trzeba ciężkiej harówki. Pracujesz na etat? To z blogiem będziesz mieć ich dwa. Blog potrzebuje też czasu i zżera go niesamowicie dużo. To ważne kwestie, które trzeba przemyśleć zanim się w ogóle zacznie blogować.
  • Wygląd bloga ma znacznie. Przynajmniej dla tej części, która ceni sobie estetykę odwiedzanych miejsc. Nie musisz od razu kupować szablon za milion złotych, wystarczy schludny wygląd. Pamiętaj – tło z migającymi, brokatowymi zawijasami i różowa czcionka comic sans (sic!) nie są ładne. Ani czytelne.

  • Licz się z tym, że możesz dostać z wirtualnego liścia na buźkę za swoje opinie – internet bywa bardziej okrutny niż się zwykle wydaje. Przede wszystkim nie wpadaj w panikę, kiedy to zobaczysz na swoim blogasku hejt, albo krytykę (niekonstruktywną) – to się zdarza, a takim ludziom czasem się zwyczajnie nudzi albo chcą odreagować codzienność.

Wiem, że czytanie obelg pod swoim adresem nigdy nie jest miłe, ale taki już jest internet i ta jego anonimowość urojona. Jak sobie z tym radzić? Jest kilka sposobów od zwyczajnego ignorowania, do banowania i kasowania komentarzy. Od Ciebie będzie należeć decyzja jak z tą plagą, jeśli już się pojawi, radzić.

Jedno jest pewne, komentarze te niczego nie wnoszą ani do dyskusji ani do Twojego życia, więc warto nie przejmować się nimi zbyt bardzo – szkoda nerwów i zdrowia.

  • Wyrażaj SWOJĄ opinię i pozwól wyrazić opinię innym, nawet jeśli jest całkowicie inna niż Twoja – ale pamiętaj, hejtu nie można tolerować, a trolli internetowych karmić. Spróbuj podejść obiektywnie i zrozumieć, że kulturalne dyskutowanie na dany temat to jest w blogowaniu najfajniejsze.
  • Szanuj swój czas. Nie pozwalaj sobą pomiatać śmiesznymi stawkami za współprace – sam doskonale wiesz ile czasu spędzasz nad przygotowaniem materiałów na bloga, ile masz już nieprzespanych nocy – po prostu ceń się obiektywnie.

Czas to pieniądz, jak mówi piękne polskie porzekadło. A Twój czas jest cenny, zwłaszcza dla marketingowców, którzy na reklamie na Twoim (oczywiście, mówimy tutaj o większych blożkach) blogu zarobią bardzo dużo. Pomyśl o tym, poczytaj, udzielaj się na grupach na fejsie i podejmij odpowiednią decyzję. Dla siebie.

  • Niechaj Twój blog nie będzie śmietniskiem wszystkiego. Znajdź coś, co będzie Twoją niszą, coś co kochasz, nawet jeśli jest to mało popularne hobby. Niech blog Twój będzie Twoim blogiem. Albo po prostu pisz o tym, o czym chcesz pisać, podziel te myśli na kategorie. Niech wszystko ma swoje miejsce i cel.
Piszę ze swojego doświadczenia, moi drodzy – mam nadzieję, że nauczymy się wspólnie na błędach i będziemy wieść piękne życie blogerskie :D

Dajcie znać, czy macie jakieś inne przemyślenia! :)


*post, częściowo humorystyczny, ale wszystkie wskazówki w nim zawarte są jak najbardziej rzetelne i przetestowane na skórze/blogu autorki.

  • Ortografia jest bardzo ważne. Dla mnie ważne jest również bycie sobą w tym wszystkim, nie wymyślanie na siłę – po prostu takie dawanie swojego serducha :)

    • Dokładnie tak! Bez tego trochę nie ma po co blogować, bo człowiek z czasem to znienawidzi po prostu. Szkoda czasu, gdy się tego “nie czuje” :)

  • Wszystkie ważne wskazówki zebrane w jednym miejscu. Niby wiele takich można znaleźć, ale ja zawsze się ciesze gdy w którejś z list znajdę coś ciekawego, nowego i pomocnego. Warto słuchać (bez obrazy ;)) starych wyjadaczy, uczyć się i rozwijać :) A co do blogów z górnej półki, większość z nich to już prężnie działające biznesy, prowadzone przez grupę fachowców ;)

    • Ano, to prawda :D Od nich też można się wiele nauczyć, ale nawet oni (część przynajmniej) nie mają tylko bloga – większość wykorzystała popularność na otworzenie sklepów, pisanie książek etc. i od nich także można się wielu rzeczy nauczyć, nie przeczę :) Ja, pomimo tylu lat, nadal czuję się jak początkująca i wielu rzeczy nie wiem :D Cieszę się, że i u mnie coś wartościowego się znalazło :) Choć dopiero raczkuję w takich postach i pewnie wiele błędów jeszcze popełnię :D

  • Gdy zaczynałam 9 lat temu podejście do blogów było skrajnie inne :) Miało to swoje uroki :) Bez wątpienia wielu błędów mogłam uniknąć ale i tak nie żałuje, że wytrwałam i pisze dalej :)

    • Witaj w gronie weteranów! :D Ano, było inne, ale kurczę, jak się już raz złapie zajawkę na pisanie bloga, to czasem ciężko przestać :D Właśnie pomimo tych błędów! :D

  • agnesssja

    Ważne wskazówki, świetnie napisane :)

    agnesssja.blogspot.com

    • Dziękuję ślicznie!

  • Najgorzej jak ktoś nie ma pomysłu na siebie i ma jeden wielki chaos na stronie. Ja rozumiem, że są ludzie o wielu pasjach, ale czasami trafiam na takie blogi, że czytając artykuł nie brzmi on w ogóle wiarygodnie. Tak jakby autor nie czuł tego o czym pisze, a to zdecydowanie zniechęca do kolejnych odwiedzin. Niektórzy myślą, ze czytelników da się oszukać, niestety żyją w błędzie.

  • Ja bym dodała zasadę: wyróżnij się. Blogosfera jest w przerażającej części po prostu nudna. Jej chorobą jest banał, truizm, bylejakość, kopiuj-wklej. Szczególnie w kosmetyczno-modowej części blogów zauważymy tą prawidłowość.

    • Masz rację, z drugiej strony ciężko jest być oryginalnym, nawet w sztuce się przyjęło, że “już wszystko było” – wydaje mi się, że tutaj ważna jest jakość. Inność w ujęciu tematu. W modzie i bjuti jest ciężko o tą inność – owszem, można inaczej zrobić oprawę posta (zdjęcia/grafiki/rysunki) i trochę inaczej napisać, ale nie wiem czy to by mogło być uznawane jako “oryginalne”. W ogóle kwestia oryginalności w dzisiejszych czasach to dość ciekawy i skomplikowany problem.
      Pozdrawiam ciepło!

      • Inność w ujęciu tematu, to właśnie moim zdaniem oryginalność ;) Myślę, że elementy graficzne o których mówisz są pomocne, ale nie one odgrywają główną rolę. Pozytywny szok u czytelnika wywołują np. kontrastowe zestawienia informacji, nietypowa forma narracji, charakterystyczny autor. I w bjuti widziałam takie blogi, ale jest ich jak na lekarstwo.
        Pozdrawiam!

        • Ja, niestety na takie nie trafiłam jeszcze – może podzielisz się ze mną swoimi odkryciami? :D

          • Cholera, teraz oprócz Niewyparzonej Pudernicy, nic mi innego nie przychodzi do głowy :P Ale jak sobie coś jeszcze przypomnę, to się zgłoszę ;)