Przegląd komiksowy

Przegląd komiksowy #1: trudy nastoletniego życia, Prometeusz i post-apo

Nie jestem wielkim znawcą komiksów.

Swoją przygodę z komiksami, co prawda rozpoczęłam jeszcze w czasach dziecięcych dzięki niezapomnianym przygodom Asterixa i Obelixa oraz rodzimym opowieściom z serii Tytus, Romek i Atomek – uwielbiałam je i do dzisiaj mam do nich wielki sentyment.

Na tym jednak kończyła się moja wiedza komiksowa. Oczywiście, zdarzało mi się czytywać inne komiksy w czasach dziecięcych typu W.I.T.C.H., ale nie były to komiksy, do których teraz bym wracała z radością i wzruszeniem. Potem raczej sięgałam raczej po mangi (wiecie, bycie Otaku do czegoś zobowiązuje :D). Teraz chyba nadrabiam te wszystkie czasy i pochłaniam komiksy garściami, o czym wiedzą wszyscy, którzy obserwują mnie na twitterze :D

Dzisiejsze (pierwsze) zestawienie będzie zawierać głównie komiksy amerykańskie, które czytałam po angielsku jakiś czas temu.

1. Ghost World, Daniel Clowes

Od Ghost World wszystko się zaczęło. Zapragnęłam przeczytać ten komiks po obejrzeniu adaptacji, którą pokochałam milion lat temu. Opowiada on o życiowych rozterkach dwóch nastolatek – Enid i Becky. Poszukują one swojej tożsamości, rozmawiają o przyjaźniach, miłości, seksie. Posiadają bujną wyobraźnię i ciekawość typową dla tej grupy wiekowej. Są zagubione i przerażone przyszłością. Bardzo fajne studium nastoletniego umysłu, lęków i radości. Kocham ten komiks całą swoją mroczną duszyczką, głównie dlatego, że nie udaje niczego. Nie ma w nim superbohaterów, wybuchów i wątków rodem z filmów science fiction. Opowiada, wydawałoby się zwyczajną historię, zwyczajnych dziewczyn, a jednak… czymś szczególnym mnie zauroczył.

2. Scott Pilgrim’s Precious Little Life, Bryan Lee O’Malley, tom 1

Kolejny komiks o nastolatkach i ich starszych kolegach. Przygody Scotta, tak jak Enid i Becky, najpierw obejrzałam. Fabuła wydaje się być banalna: Scott śni o pewnej, kolorowowłosej dziewczynie, którą kilka dni później spotyka w realnym życiu. Jest jego wymarzoną, wyśnioną – Ramona, bo tak ma na imię druga bohaterka tej opowieści, jest kurierem Amazonu, roznoszącym przesyłki na rolkach. Scott, by móc z nią być musi stoczyć zacięty pojedynek z siedmioma ex-chłopakami dziewczyny. Przeczytałam, póki co dopiero pierwszy tom, ale już wiem, że uwielbiam kreskę w tym komiksie, jego humor i autentyczność bohaterów.

3. Paper Girls, Brian K. Vaughan

Kolejny komiks o nastolatkach! Chyba zapragnęłam poczuć się znowu młoda! (haha) Tym razem mamy cztery główne bohaterki, dziewczynki kilkunastoletnie, pracujące jako roznosicielki gazet w tej samej miejscowości. Spotykają się zupełnie przypadkiem i zostają wplątane w szalenie dziwne zdarzenia rozgrywające się w okolicy. Tajemnicze zniknięcia mieszkańców, pojawienie się zakapturzonych, dziwnookich osobników, dziwne odgłosy, które mamią wszystkich wokół tylko nie nasze bohaterki. Świetna kreska, trzymająca w napięciu historia i wyraziste bohaterki – to jest to, co lubię najbardziej. Zdecydowanie jest to komiks z tych dziwnych, trochę creepy historii, które albo się polubi, albo znienawidzi.

4. ApocalyptiGirl: An Aria for the End Times, Andrew MacLean

Postapokaliptyczny świat. Ruiny starych budynków ledwie widoczne spod bujnej, niczym nie hamowanej roślinności. Główną bohaterką jest Aria i jej wierny towarzysz, biały kociak o imieniu Jelly Bean. Aria ma do wykonania tajemniczą misję – w sumie do samego końca tego one-shota nie wiemy co nią jest dokładnie. Aria jest zmuszana często do walki ze zdziczałymi ludźmi, mieszkańcami tego dziwnego i niezbyt przyjaznego miejsca. Zachwyciłam się kreską i samą fabułą – jest taka inna, dziwna, tajemnicza, ciekawie poprowadzona. Strasznie spodobał mi się tutaj świat, w którym Arii przyszło żyć. To, jak mieszka w opuszczonych wagonach metra, to jak opowiada o sobie i o swojej tajemniczej misji. Cud, miód i orzeszki.

5. Prometheus: Fire and Stone, Paul Tobin

Jestem jedną z tych osób, które uwielbiają całe uniwersum Aliena. Podobają mi się wszystkie filmy z ksenomorfami w rolach głównych (niektóre mniej lub bardziej, ale jednak podobają). Także „Prometeusza” oglądało mi się bardzo przyjemnie. Nie mogłam przejść obok tego komiksu – byłam przekonana, że się zachwycę, zakocham i dręczyć nim będę wszystkich, którzy będą chcieli słuchać. Akcja komiksu dzieje się prawie dwieście lat po wydarzeniach z filmu. Mamy tu więc ekspedycję wysłaną, by odszukać planetę, na której podobno znajduje się odpowiedź na temat początków życia – czyli schemat fabularny podobny do tego, co mamy w pierwowzorze z tą tylko różnicą, że dowódca grupy doskonale wie, jaki los spotkał poprzednią grupę naukowców. Jak łatwo się domyślić, nie byli przygotowani na to, co zastaną. Może będę się powtarzać, ale piękno ilustracji, styl rysunku, cała ta otoczka wizualna mnie zachwyciła – takie komiksy, to piękno w czystej postaci. Komiks jest krwawy, jak przystało na reprezentanta tego uniwersum, pełen zwrotów akcji z całkowicie otwartym zakończeniem. To jeden z tych komiksów, który pozostał we mnie na dłużej. Idealnie oddaje klimat, który tak doskonale znam.

Tak prezentują się moje cudowne, piękne i niesamowite komiksowe historie – dajcie znać, czy sami czytacie, czy jednak ta forma jest nie dla Was?
  • Ostatnio czytałam komiksy za dzieciaka. Jakoś teraz nie jest mi po drodze z tą formą, a wiem, że by mi się spodobała. Dlaczego więc nie spróbuję? Sama się zastanawiam.

    • Spróbuj, to genialna rozrywka, kiedy np masz dość książek a jednak chcesz coś poczytać :D

  • za dzieciaka uwielbiałam te wszystkie witche i kaczory donaldy, a teraz na nowo odkryłam magie komiksów kiedy zapragnęłam przeczytać pierwowzory marvelowskich filmów. To jest takie piękne, takie dopracowane… takie cudowne! i niestety takie drogie :(

    • Niestety drogie :c dlatego czytam głównie online i po angielsku – plus jest taki, że przynajmniej ćwiczę sobie język :D a ulubione sobie kupię kiedyś :D