Eurowizja 2k17

Eurowizja dla mnie osobiście zawsze miała wydźwięk święta muzyki, pełnego dobrych wibracji, celebrowania jakiejś muzycznej wspólnoty. I nawet kiedy polityka zaczęła wchodzić z butami także i na eurowizyjne poletko miałam poczucie, że nie wszystko od niej zależy.

Dzisiaj porozmawiamy o Eurowizji, która w sobotę miała swój finał. Właściwie mam nadzieję na sympatyczną dyskusję, a wszystko będę pisać głównie ze swojej perspektywy – subiektywnie.

Jaka to będzie, poniekąd, edycja Eurowizji można było przewidzieć zanim się jeszcze konkurs się rozpoczął – fakt, że Ukraina, która była tegorocznym gospodarzem, nie zgodziła się na wjazd artystów rosyjskich ze względu na wiadome wydarzenia. Co, oczywiście nie powinno dziwić, ale dało do myślenia.

O innych przykładach politycznej ingerencji w Eurowizję pisać nie będę, bo nie chcę skupiać się tylko na negatywnych aspektach tego konkursu, ale przyznam się, że to, że nas w Europie nie lubią, trochę mnie wkurza i smuci zarazem. I to nie przez to, że jesteśmy krajem odpychającym, ale przez to, co dzieje się w naszej polityce – sami to doskonale wiecie i, nawet jeśli nie zgadzacie się z moją opinią, że rząd PiS sobie nie daje rady i wymyśla coraz dziwniejsze rzeczy, to z pewnością doszły do Was słuchy, jak świat nas postrzega i, niestety, nie jest to zbyt pochlebna opinia.

Święto piosenki

Eurowizja, pomimo politycznych macek, nadal dla mnie jest świętem muzyki. Świętem, które na chwilę jednoczy, mniej lub bardziej Europę i Australię (nadal fakt, że Australia znajduje się w tym konkursie mnie trochę śmieszy, i tak, wiem, że jako państwo uznaje zwierzchnictwo Korony brytyjskiej, to nadal jest dla mnie zbyt odległa kulturowo, by „naturalnie” pasować :D). Powiem szczerze, że miałam długą przerwę w oglądaniu Eurowizji, ale dzięki temu widzę, że jakość konkursu poszła w górę. Ukraina jako gospodarz dała radę – przesympatyczni prowadzący, ciekawa oprawa audio – wizualna, cudowna Jamala i Onuka, które zaprezentowały rodzimy, ukraiński rynek muzyczny genialnie (notabene Onuka w następną sobotę będzie dawać koncert w Poznaniu i cieszę się, że będę mogła zobaczyć ją na żywo).

Poziom piosenek też uważam za całkiem wysoki – były utwory, które kompletnie nie przypadły mi do gustu, np. zwycięska piosenka z Portugalii nie przemówiła do mnie:

Ale były również taki, które skradły moje serce i na pewno będę je zapętlać jeszcze długo:

Strasznie podobało mi się, że do całkiem współczesnych piosenek, artyści postanowili wpleść elementy etniczne (przykłady powyżej) i nie śpiewali tylko w języku angielskim. Zawsze to cenię, że pomimo globalnego aktualnie wydźwięku Eurowizji (dzięki strumykom, z każdego zakątka świata można było ją oglądać) nadal znajdą się artyści, którzy chcą wykonywać piosenki w ojczystym języku.

Oczywiście nie obyło się bez drobnego skandalu, od którego w mediach się zagotowało – dla mnie to taka śmieszna sensacja i sprawa, którą powinno się przemilczeć, bo w sumie nie ma na czymś się rozwodzić – facet po prostu pokazał Europie i całemu światu tyłek – wielki skandal :D

Kasia Moś

Jeśli chodzi o naszą reprezentantkę, to muszę przyznać, że Kasię kojarzę tylko z reklamy Link 4:

I nie uważam, że to był zły wybór, wręcz przeciwnie. Kobieta ma kawał głosu, a piosenka, którą wykonywała dla eurowizyjnej publiczności, kojarzyła mi się mocno z motywami bondowskimi – takie samo flow, lekki patetyzm i siła głosu:

Poza tym dobrze się prezentowała, sama była chyba bardziej stremowana całą sytuacją, niż chciała pokazać, ale wykony były bezbłędne. Żadnego fałszu i moim zdaniem została za nisko oceniona przez jury – zdecydowanie za nisko. I nie piszę tego ze względu, że piosenka mi się jakoś podobała – po prostu Polska potrafiła wystawiać gorszych wykonawców, z gorszymi piosenkami i czuję się dziwnie pokrzywdzona, gdy wczoraj patrzyłam na tablicę z punktami i widziałam Kasię na 22 miejscu.

Do tej pory nie rozumiem dlaczego była tak nisko. Możecie powiedzieć, że się nie znam, ale nie ma tutaj na czym się znać. To są gusta i sprawa indywidualna.

Eurowizjo quo vadis?

Bardzo bym chciała, żeby konkurs ten powrócił do korzeni, odciął się od politycznej sceny, został neutralny, obiektywy, ale doskonale wiem, że nie jest to do końca możliwe. Wierzę, że konkurs w Portugalii będzie jeszcze na wyższym poziomie i, może tym razem nam się poszczęści. W końcu w naszym kraju mamy tak wielu cudownych twórców, utalentowanych, pełnych pasji.

Napiszcie koniecznie co sądzicie o tegorocznej Eurowizji i czy jakaś piosenka porwała Was, wzbudziła jakieś niesamowite uczucia, sprawiła, że do niej wracacie! Chętnie poznam Wasze gusta i opinie! :)

  • Nie widziałam polskiego występu, ale Portugalia 🇵🇹 to jedyne, co mocno mi we szło. UK jeszcze było niezłe, ale Portugalia miód! Wersja z siostrą jeszcze lepsza. Piękna kołysanka.

    Nie wiem, czemu PL nie wychodzi, ale może po prostu się za bardzo gubimy w tłumie?

    • Właśnie wersja z siostrą podobała mi się bardzo :D Taki paradoks :D siostra Salvadora ma taki przyjemny głos :D

      Ja też nie wiem, wydaje mi się, że nie potrafimy jeszcze do końca być w Europie, jako odrębne państwo. Ciągle jesteśmy gdzieś pomiędzy wschodem a zachodem, jeszcze dużo pracy przed nami – brakuje nam chyba wyraźnego głosu jako państwo. Jakbyśmy chcieli być bardziej zachodem ale z komunistyczną przeszłością nam nie wychodzi, bo mamy tylko kompleksy przez to. I w Europie nas nie widzą, jak widzą to tylko w prześmiewczy sposób za sprawą naszego rządu. Trochę się nie dziwię – w końcu świat był wstrząśnięty sytuacją, gdy kobiety zaczęły wychodzić na ulice etc. Nie wygląda to zbyt dobrze i, może przez to też nasi wykonawcy są trochę ignorowani. Nie wiem.

      • Nie mieszałabym do tego polityki aż tak mocno. Po prostu niczym się nie wyróżniliśmy. Ostatnio się to udało z Cleo i chyba mieliśmy wtedy jakieś w miarę sensowne miejsce? I tak nie byliśmy na samym końcu, tylko chyba na 7 miejscu od końca? Poza Cleo, to ostatnio naprawdę nudnych ludzi wypuszczamy. Teraz ludzie pokochali chłopca co wygląda jak Brodka i tę piękną kołysankę, śpiewaną przez obleśnego gościa, ale to nadal odstawało od reszty, a Polska była gdzieś tam z boku, bez show. Bez ciarek, bez niczego specjalnego.

        • I widzisz, tutaj mam inne zdanie, bo uważam, że jednak byliśmy dosyć wyróżniający się – nie tak, jak Ci z top 10, ale mimo wszystko, nawet według opinii ze świata, zapadaliśmy w pamięć. Może za bardzo upolityczniłam się w komentarzu, ale moja frustracja sięga ostatnio wyżyn i nie chce mi się mieszkać w tym kraju dłużej :D Chociaż go uwielbiam, jest ciężko od bzdur i bredni polskiego rządu. Nie wiem czasem czy się śmiać czy płakać xD

          Fakt, nie byliśmy najlepsi, najbardziej charyzmatyczni – zresztą Kasia chyba do końca nie była gotowa na taką odpowiedzialność, widziałam ten stres :D Z drugiej strony w półfinałach oceniono nas naprawdę bardzo wysoko – więc nie wiem co się stało :D I już gdybać nie będę. Poczekam na rozwój wypadków i na lutowe eliminacje – mam nadzieję, że coś się ruszy, bo naprawdę wierzę w polską piosenkę (może nie tą radiową :P) ^^