Dziennik

Dziennik 02: Mamo…

Pamiętam jak nocami ogrzewałaś moje zmarznięte dłonie swoimi. Jak czytałaś do znudzenia w kółko historię kozy mamy i jej małych, krnąbrnych koźlątek. Pamiętasz?

Pamiętam jak gotowałaś wodę na kaflowej kuchence by nas wykąpać. W plastikowej wanience koloru gumy balonowej. Pamiętam jak ubierałaś nas w ortalionowe kombinezony i podwójne skarpety byśmy nie zmarzli. Pamiętam pękniętą szybę obklejoną taśmą i przeciąg ze spróchniałych okien. Pamiętam studnię i lodowatą wodę, w której płukałaś ubrania i zmywałaś.

Pamiętam ogródek przed domem, w którym zawsze kwitły bratki i tulipany. Pamiętasz te lata, kiedy zmieniły kolor? Najpierw na głęboki fiolet a potem na czerń? Pamiętam jak krzyczałaś na mnie, gdy najadłam się liści lipy i jak wyprowadziłam mojego brata na wycieczkę za wioskę nic Ci nie mówiąc.

Pamiętasz jak pękł mi nadgarstek, gdy bawiłam się z córką Twojej koleżanki, a potem ojciec zrobił wielką awanturę? Jak nie potrafiłam skłamać broniąc Ciebie? Pamiętam, jak nocami cerowałaś nasze znoszone ubrania i jak po kryjomu kupowałaś nam owoce i czekoladę.

Pamiętam jak wyjechałaś do rodziny na komunię chrześniaka a ja bałam się, że już nie wrócisz. Pamiętam jak narzekałaś, gdy uciekałam do sąsiadów bawić się z ich córką, albo gdy wywędrowałam na koniec wioski do koleżanek.

Śmiałaś się, gdy z gliny znalezionej przy szopie lepiłam gliniane rzeźby a potem płakałam, że się rozpadły, gdy wyschły.

Pamiętam jak uczyłam Ciebie i siebie mówienia „kocham” bez poczucia winy, wstydu i strachu, że ktoś uzna to za słabość.

Pamiętasz jak się kłóciłyśmy a za chwilę godziłyśmy? Jak wrzeszczałam na Ciebie a potem przepraszałam za swój wybuch?

Pamiętasz jak zabierałaś nas na pole, gdy stawiałaś snopki słomy, albo gdy wsadzałaś nas na wóz z sianem? Pamiętasz jak bałam się naszych koni, bo przerażała mnie ich wielkość i dzikość? (Choć dzikie wcale nie były)

Pamiętasz jak śmiałaś się ze mnie, gdy przyniosłam Ci w rękach pijawki, których nie mogłam odczepić dłuższą chwilę? Pamiętasz te małe kurczaczki, które trzymaliśmy w kuchni aż podrosną? Jak zachwycałam się ich piskiem i miękkim opierzeniem?

Pamiętasz, mamo, jak uczyłaś mnie robić wianki z rumianku? Jak leczyłaś mi kurzajki sokiem z mleczu a oparzenia aloesem?

Pamiętasz jak zapragnęłam lalki barbie, która była w ciąży? Jej brzuch się otwierał a w środku był noworodek. Pamiętam, jak uzbierałaś na nią pieniądze, a gdy dotarło do mnie ile kosztuje, zrezygnowałam?

Pamiętasz jak siadałam do maszyny do szycia, gdy nie widziałaś i po cichu szyłam ubranka dla lalek? Pamiętasz jak znalazłam sto złotych idąc do szkoły a Ty dołożyłaś mi kilka złotych bym mogła zabrać brata na wycieczkę do Trójmiasta?

Pamiętasz jak urodziła się Ewa i tak się cieszyłam, że mam siostrę? Nazywałam ją moim aniołkiem. Pamiętasz jak wycinałam z książeczek i gazet postacie, domki, rośliny, zwierzęta i przyklejałam plasteliną do drzwiczek szafek i na szyby w drzwiach?

Jak się cieszyłam z lalki Sailor Mercury, którą mi kupiłaś? I jak godzinami układaliśmy puzzle z bajki Pocahontas? Jak godzinami mogłam siedzieć i pisać, by nauczyć się kreślić litery prosto i z gracją?

Wiem, że pamiętasz. To wszystko i jeszcze więcej. Zawdzięczam Ci życie. Dzieciństwo choć ciężkie, szczęśliwe dzięki Tobie. Jesteś najsilniejsza osobą jaką znam, jesteś moją bohaterką. Jestem dumna mogąc być Twoją córką. Dziękuję.

  • Bardzo piękne wyznanie. Dobrze jest pamiętać takie rzeczy,mogą pozornie wydawać się błahe. Ale warto je dostrzegać i doceniać. Pozdrawiam ;)

    • Dziękuję ślicznie :) Myślę dokładnie tak samo. Zwłaszcza, jeśli chodzi o bliskie nam osoby – nie tylko od święta :)
      Pozdrawiam również! :)