Myśli

TAG: My First Books

Nie wiem, czy większość z Was zdaje sobie sprawę, jak bardzo jestem sentymentalną dziewuchą i jak bardzo lubię sporządzać wszelkiego rodzaju listy. A, że w ostatnich miesiącach blog był bardzo zaniedbany, uznałam, że taki TAG, pomoże mi się trochę rozruszać.

Ten TAG, znalazłam na blogu Nessie i postanowiłam od razu zapodać Wam swoje odpowiedzi… ale żeby było jeszcze ciekawiej, razem ze mną odpowiadał na pytania mój chłopak, Adam :) Także, bez zbędnych wstępów, zapraszam na nasze odpowiedzi:

Pierwsza lektura

Mona: Moją pierwszą lekturą, jaką samodzielnie przeczytałam była moja ulubiona książka z dzieciństwa Wilk, koza i koźlęta. A ze szkolnych czasów z pewnością baśnie: Grimm, Andersena…

Adam: Pierwszą książką, którą czytałem i jednocześnie byłem pierwszym jej właścicielem jest Doktor Dolittle. Była to nagroda za wygranie konkursu matematycznego w pierwszej klasie podstawówki.

Pierwsza książka, którą pokochałam/pokochałem

M.: Mam dylemat, bo odkąd pamiętam, za czasów, gdy mama jeszcze czytała nam książki uwielbiałam baśnie, szczególnie Brzydkie Kaczątko i Calineczka. Podróże Guliwera też miały specjalne miejsce w moim sercu, ale chyba pierwszą książką, którą pokochałam była ta, którą wypożyczyłam samodzielnie w czwartej klasie podstawówce, Przygody Tomka Sawyera.

A.: Jako nastolatek dowiedziałem się od starszego kolegi o istnieniu dzieła Andrzeja ZiemiańskiegoAchai. Znajduje się tam wszystko czego oczekuję od książek. Od pierwszych stron Achaja stała się moją ulubioną serią książek.

Pierwsza książka, którą znienawidziłam/znienawidziłem

M.: Nie mam pojęcia czy w ogóle taka istnieje, nie żywię jakiejś głębokiej nienawiści do książek, po prostu nie potrafię ;)

A.: Istnieje książka, po przeczytaniu której miałem tak wielkiego kaca fabularnego, że przez miesiąc nie tknąłem żadnego tytułu. Nie, nie mam tu na myśli Gry o Tron, mam tu na myśli drugi tam powieści pani Jakobsze – Rhezus – Zielone oczy wyroczni. Jeśli ktoś chce dowiedzieć jak umiera jedyna sympatyczna postać, poznać niedyspozycje głównego bohatera, dowiedzieć się ile jest warta dupa niewolnicy, o której jest mowa kilka rozdziałów i na końcu przeczytać najbardziej rozczarowujące zakończenie w historii literatury to polecam jak najbardziej.

Pierwsza książka, którą sama kupiłam/kupiłem

M.: Jestem książkowym zakupoholikiem i takie pytanie naprawdę sprawia, że głupieję ;) Jednak, jeśli dobrze pamiętam, pierwszą książką, którą kupiłam był drugi tom serii Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów, które namiętnie czytałyśmy z przyjaciółkami w gimnazjum. Do tej pory uwielbiam tę serię :)

A.: Wstyd się przyznać, ale swoją pierwszą książkę kupiłem dopiero w wieku 17 lat. Razem z siostrą byliśmy (ja nadal jestem) fanami serii o Achai. Akurat tak się złożyło, że kiedy byłem w końcu ‘przy kasie ‘ premierę miała kontynuacja, Pomnik Cesarzowej Achai. Kupiłem pierwszy tom razem z ostatnimi dwoma tomami Eragona.

Pierwsza książka, którą pożyczyłam/pożyczyłem

M.: Pierwszą, którą pożyczyłam była Ania z Zielonego Wzgórza, oczywiście lektura szkolna, która w tamtym czasie nie przypadła mi ani trochę do gustu, a teraz nie potrafię, nie lubić tej książki :D

A.: Fajnie jest mieć starszego kolegę, który jest molem książkowym. Dzięki komuś takiemu ma się dostęp do wielu interesujących tytułów. Od tego kolegi właśnie, pożyczyłem serię Sługa Boży. Wszystkie cztery tomy pochłonąłem w ciągu miesiąca :D Z niecierpliwością czekam na piątą część która powstaje z ogromnym opóźnieniem.

 

Pierwsza książka, którą sprzedałam

M.: Jeśli nie liczyć podręczników szkolnych, to nie sprzedawałam za dużo książek, raczej je oddawałam. Jedyną, którą sprzedałam był Pan Tadeusz, którą miałam w podwójnym egzemplarzu. Jeśli ktoś ma ochotę, może zajrzeć do podstrony, w której sprzedaję książki :)

A.: Z książkami mam jak z grami, kiedy już jakąś zdobędę, nie chcę się z nią rozstawać dlatego żadnej nie sprzedałem.

Pierwsza książka, którą zrecenzowałam/zrecenzowałem

M.: Pierwszą, którą zrecenzowałam była to książka Janet Fitch, Biały Oleander, uwielbiam tę książkę i polecam każdemu (adaptacja jest równie świetna).

A.: Nie zrobiłem tego co prawda oficjalnie na blogu (inna dziedzina) ani nigdzie indziej. Jednak w szkole na języku polskim miałem za zadanie domowe zrecenzować swoją ulubioną książkę, którą była oczywiście Achaja (znowu XD)

Pierwsza nieskończona książka

 

M.: Mam całkiem sporo takich książek, bo większość z nich została w rodzinnym domu i jakoś zawsze brakło czasu na doczytanie, albo zapominałam o ich istnieniu. Pamiętam, że jedną z takich były Bajki robotów, które mój tata namiętnie czytywał. Na szczęście zwiozłam ją z mazurskich włości i będę mogła ją dokończyć przy nadarzającej się okazji.

A.: Czasem trafiam na książki, które wywołują u mnie frustrację po niedługiej lekturze. Pierwszą z nich była Chorągiew Michała Archanioła. Opowiadała o wykładowcy, który był jednocześnie super komandosem, nożownikiem i posiadał kilka innych tytułów wspaniałości. W każdym rozdziale jednak musiało paść zdanie: “Nie jestem jakiś niezwykły”. Tylko kto niezwykły potrafi pokonać na noże cały oddział Specnazu?

Pierwsza książka, która doprowadziła mnie do łez

M.: Oczywiście, seria Harry Potter…, to jedna z tych serii, którą się przeżywa razem z bohaterami, bawi, wzrusza… Popłakałam się sążnie przy wszystkich scenach śmierci bohaterów, których sobie ukochałam.

A.: Jak powszechnie wiadomo, faceci nie płaczą. Jedynie mogło mi być smutno. Tak było w przypadku Kosiarza Terrego Pratchetta. Całe szczęście wszystko dobre, co się dobrze kończy :)

 

Pierwsza książka, której ekranizację obejrzałam/obejrzałem

M.: Jeśli mnie pamięć nie myli, to była seria adaptacji o Ani z Zielonego Wzgórza, potem Przygody Tomka Sawyera, a następnie Harry Potter i Kamień Filozoficzny równocześnie z pierwszą częścią Władcy Pierścienia :)

A.: Podobnie jak Mona, pierwszą moją ekranizacją był Harry Potter i Kamień Filozoficzny.

Pierwsza seria, która przeczytałam/przeczytałem

M.: Na pewno czytałam Harry’ego Pottera…, ale zanim ją skończyłam minęło bardzo dużo czasu (to całe oczekiwanie na nowy tom!), więc pierwszą skończoną serią była ta stworzona przez J. R. R. Tolkiena, Władca Pierścieni – genialna, ale zbyt ciężka na dziewczynę w wieku gimnazjalnym. Planuję odświeżyć ją za jakiś czas.

A.: Tu mam dylemat. Pierwszą serią, którą zacząłem czytać była Achaja (ponownie XD) jednak seria nie jest jeszcze skończona, jeśli liczyć razem z Pomnikami Cesarzowej Achai. Można więc uznać że moją pierwszą skończoną serią była saga o Wiedźminie.

Pierwsza książka, którą pamiętam z dzieciństwa

M.: Patrz pierwsze pytanie. To jedna z tych książek, które potrafiłam katować dniami. Najpierw prosiłam mamę o czytanie, potem sama czytałam namiętnie, do tego stopnia, że znałam ją na pamięć. Potem zjawiły się baśnie i komiksy z Czarodziejką z Księżyca w wersji gazetki z komiksem.

A.: Za czasów dzieciństwa, przed snem babcia czytała mi baśnie Andersena. Każdy kto je zna wie, że większość z nich kończy się tragicznie dla bohaterów. Od czego jest jednak dobra babcia, która odpowiednio modyfikowała zakończenie aby dobro zawsze wygrywało?

Pierwsza książka, na której wydanie czekałam/czekałem

M.: Najbardziej czekałam na nowy tom przygód osławionego czarodzieja, Harry’ego Pottera, dorastałam z nim i co roku czekałam na nowy tom powieści z niecierpliwością godną maniakalnej obsesji ;)

A.: Czekam dalej. Najbardziej upragnioną kontynuacją której nie mogę się doczekać jest Czarna Śmierć Jacka Piekary.

Pierwsza książka, do której świata chciałabym/chciałbym się przenieść

M.: To ciężkie pytanie, bo za każdym razem się przenoszę sięgając po daną książkę. Niemniej światem, którym żyłam był świat z Harry’ego Pottera, mimo że mroczny, to jednak pełen magii, która mnie zachwyciła.

A.: Zawsze chciałem się przenieść do Alagaësii, świata z Eragona (wiem, że saga nazywa się Dziedzictwo, ale kojarzy mi się to z serią romansideł). Pomimo trwającej wojny elfy dalej bawiły się w lesie, krasnoludy kopały swoje jaskinie. Sielanka.

Pierwsza książka, która spowodowała, że zakochałam/zakochałem się w czytaniu

M.: To był, oczywiście Harry Potter…, od tego momentu książki wypełniły moje życie. Nie było dnia ani godziny bez czytania czegokolwiek. To była piąta klasa podstawówki.

A.: Gdyby nie miłość do czytania, nie mógłbym odpowiedzieć na powyższe pytania. Pokochałem czytanie od pierwszej książki (tak jak moją żonę, od pierwszego wejrzenia :* ). Był to Doktor Dolittle.


Muszę przyznać, że to była dla nas świetna zabawa, wspominać te odległe już czasy dzieciństwa i swoje pierwsze czytelnicze odkrycia. Może kiedyś jeszcze zrobimy jakiś TAG wspólnie, jeśli taka forma i Wam przypadnie do gustu :)

Nikogo nie nominuję, ale liczę, że ktoś jeszcze zechce wybrać się w sentymentalną podróż w odmęty czytelniczej przeszłości :)